"Wszystko okey, Zayn?" - usłyszałem głos nad sobą. Otworzyłem oczy, lecz pożałowałem tego. Słońce wpadające przez okno, było zbyt jasne. Zacząłem powoli mrugać, by przyzwyczaić oczy do światła. Gdy je otworzyłem ujrzałem Liam'a sterczącego przede mną. Ja zaś, leżałem na podłodze, oparty o framuge drzwi blondyna. Liam pomógł mi wstac. "Co jest stary?" - spytał. Wtedy przypomniałem sobie niezbyt miłe wspomnienia z wczoraj. Przeczesałem włosy i wydusiłem z siebie ciche "Nic takiego" po czym udałem się ogarnąc. Z pokoju wziałem ręcznik i czyste ubrania. Wszedłem do łązienki biorąc krótki prysznic. Później wysuszyłem włosy, założyłem ciuchy i powróciłem do modelowania czupryny. Co zrobić by to odkręcić... Czekoladki raczej nie pomogą.
W tym momencie do łazienki wparował Louis. Powiedział "Ja ide do Eleonor, Harry do Amy, Liam do Danielle. Pa!" i nie czekając na moją reakcje wyszedł."Znów zostanę sam z Niallem" pomyślałem. Gdy moje włosy były idealne, zszedłem do kuchni. Zanim jednak wszedłem, usłyszałem ciche szlochy. Po cichu "włożyłem" do wewnątrz głowę, i zobaczyłem Nialla. Raczej blondyna z czerwonymi od płaczu oczami, opartego głową o ręce, wpartującego się w, pewnie już zimną, kawę. "Cześć" powiedziałem i ośmieliłem sie wejśc do środka. Irlandczyk pociągnął nosem, starł łzy i poprawił sie na krześle. Gdy ja buszowałem lodówce szepnął "Zrobiłem naleśniki, stoją przy kuchence". Spojrzałem na niego, a później na naleśniki. Rzeczywiście, stały naleśniki z nutellą i dżemem truskawkowym. Wziąłem talerz i usiadłem na przeciwko blondyna. "Niall, możemy pogadać?" powiedziałem pół tonem by go nie wystraszyć. "nie mamy o czym. Nie da się kochać na siłę." powiedział i tak po prostu wyszedł. Cholernie wkurzony wstałem, i kopnąłem z całej siły z ścianę. Jednak poszło nie tak. Zamiast w ścianie pojawić sie dziura, ewentualnie wgłebienie, moja noga zaczeła niemiłosiernie boleć. Upadłem na ziemie i wydałem z siebie jeden, wielki ryk. Dosłownie pare sekund później usłyszałem tupot nóg na schodach. "Boże, co Ci?" spytał Niall. "Bliskie spotkanie ze ścianą" - wysyczałem przez zęby. "poczekaj" powiedział jakby do siebie i wyszedł. Zaraz potem wrócił z kluczykami, i kurtką. "Dobra, dawaj rękę." powiedział i pomógł mi wstać. Owinąłem ramieniem jego szyje i tak doczłapaliśmy do samochodu. Usadowił mnie na siedzeniu pasażera, na tylnie siedzenia rzucił kurtkę, a sam usiadł za kierownicą. Ruszył, i tu dosłownie, z piskiem opon. "Co ty sobie wyobrażasz? Mamy jeszcze tylko dwa tygodnie wolnego, a ty nogę sobie łąmiesz !" powiedział zbulwersowany blondyn. "Przepraszam" szepnąłem, a mój wzrok osadziłem za szyba. Niestety, ból tak jakby się nasilał. Syknąłem z bólu.
Już po paru minutach bylismy na miejscu. Irlandczyk kazała zaczekac.
Gdy zobaczyłem że idzie z wózkiem inwalidzkim, pomyślałęm, jakie to ja mam szczęscie że taki chłopak się we mnie zauroczył.
Pomógł mi się przesiąść, i czym szyciej pojechał ze mną na izbę przyjęć. Odrazu skieroali mnie na prześwietlenie. Czekając na wyniki, Niall nerwowo chodził po szpitalnym korytarzu szepcząc coś do siebie. Powoli wyprowadzało mnie to z równowagi. "Nialler, proszę usiądz, i nie denerwuj się" powiedział spokojnie, jak nigdy. "Jak się mam nie denerwować jak mój.. - zatrzymał się, wział oddech i kontynuował- jak mój przyjaciel ma złamana nogę?!" - dokończył i usiadł na krześle. Tuż po tym monologu wyszła pielegniarka, i zabrała mnie na założenie gipsu.
Już po 10 minutkach byliśmy w drodze powrotnej. "Niall, skręć tu." pwoiedziałem stanowczo, mając na myśli ciemną uliczke, w sumie, to na obrzeżach Londynu. Blondyn popatrzył się jak na dziwaka i zrobił to o co go poprosiłem. Gdy już zgasił silnik, spojrzał na mnie. Wziąłem głęboki oddech i wlepiłem swój wzrok w jego morskie oczęta w których już dawno się zakochałem.
Close your eyes and I'll kiss you,
Tomorrow I'll miss you;
Remember I'll always be true.
And then while I'm away,
I'll write home every day,
And I'll send all my loving to you.
I'll pretend That I'm kissing
the lips I am missing
And hope that my dreams will come true.
And then while I'm away,
I'll write home every day,
And I'll send all my loving to you.
All my loving I will send to you.
All my loving, darling I'll be true.
Close your eyes and I'll kiss you,
Tomorrow I'll miss you;
Remember I'll always be true.
And then while I'm away,
I'll write home every day,
And I'll send all my loving to you.
Gdy skończyłem, ujrzałem w oczach blondyna iskierkę. Iskierkę nadziejii. Nasze usta zaczeły się niebezpiecznie zbliżać, co było w szczególności moją przyczyną. Nasze nosy już o siebie się ocierały. "Nie,nie mogę" powiedział londy, odsuwając, się, i odpalając samochód. Resztę drogę, spędziliśmy w ciszy...
_____________
Jejku !
Dziękuje za 450 wejść <Edith jest szczęśliwa>
Dziękuje za 20 komentarzy <Edith jest podniecona>
Kocham was <Edith jest zakochana>
Jak myślicie ? Co będzie dalej ? :D
Wasza Edith
Roześmiani opadliśmy na łóżku. Nie mogąc opanować śmiechu leżeliśmy, nie zwracając uwagi na cały boży świat. Po chwili nasze śmiechy przestały wypełniac pokój. "Powiesz mi, co się z Tobą dzieje ? "- spytałem po dość długiej ciszy. Nie odpowiedział. Wdech, wydech. Nie zdenerwuje się. Spytałem znów. Wtedy podniósł się do pozycji siedzącej, a ja z nim. "Zayn, umówmy się tak, że jeśli będę gotowy, to Ci powiem". Zdziwiłem się tą odpowiedzią, naprawdę."Idziemy coś zjeśc?" - spytał po chwili ciszy. Nie odpowiedziałem, tylko kiwnąłem głową i wraz z blondynem udalismy się do kuchni. On wziął paczkę czipsów, ja kawałek ciastka, które kiedyś odłożyłem, by dokończyć później go jeść. Gdy oboje mieliśmy już pozywienie, siedliśmy przed telewizorem. Włączyliśmy głupkowate kabarety, choć nie które były śmieszne. Niall cały czas się śmiał. Jak ja kocham jego smiech. Aparat dodaje usmiechu urokowi. Co chwile spoglądałem na niego, uważając y mnie nie przyłapał. Niestety, nie wszystko poszło po mojej myśli. Gdy nie mogłem odlepić wzroku od jego pięknych oczu, idealnych policzków, zgrabnych ust, spojrzał na mnie. Odrazu zabrałem wzrok, i lekko się zarumieniłem. On widocznie też, bo spuścił wzrok.
Ciszę przerwał dzwonek telefonu blondyna. Niall wyjął go z kieszeni i przyłożył do ucha. Po paru minutach schował telefon do kieszeni. "Kto to?" spytałem zaciekawiony. "Chłopcy, powiedzieli że będą późno, wstapili do kogoś tam" powiedział i sie słodko zasmiał. Aż serce szybciej zabiło. "To idealny moment" - usłyszałem z ust Niallera. "Na co?" wyrwało mi się. Irlandczyk nic nie powiedział, tylko poszedł na góre. Zaskoczony nie ruszałem się z miejsca. Chwilkę później wrócił z gitarą. Siadł obok mnie i zaczął grac.
Words get trapped in my mind
Sorry if I don't take the time
to feel the way I do
'Cause the first day you came into my life
My time ticks around you
But then I need your voice
As a key to unlock all
All the love that's trapped in me
So tell me when it's time
to say I love you
All I want is you to understand
That when I take your hand
It's 'cause I want to
We are all born in a world of doubt
But there's no doubt
I figured out I love you
All I want is you to understand
That when I take your hand
It's 'cause I want to
We are all born in a world of doubt
And there's no doubt
I figured out I love you
Pierwszy raz zagrał coś przy mnie, obok mnie, dla mnie. Zawsze widziałem jak grał tylko na próbach, a gdy byłem w jego pokoju, nigdy jakby nie dawał rady. Spojrzałęm w jego morskie oczy. Niebieskie oczy pełne smutku, żalu, strachu. Strachu. Ale przed czym ? "Niall, czy przez tą piosenkę chciałbyś mi coś powiedziec ?" spytałem po lekko krępującej ciszy. Blondyn podniósł wzrok i wlepił go w moje oczy. Lekko kiwnął głową na"tak" i znów spuścił. Zobaczyłem że po jego poliku spływa łza, a za nią kolejna. Nie mogłem na to pozwolić. Odłożyłem gitarę Niallera na bok, wytarłem słona krople, i przytuliłem go. Odwzajemnił mój uścisk. Wtedy przypomniały mi się słowa dzieczyny "Miłość wybaczy, a przyjażn - nie". Niall wybczył mi, że na niego nakrzyczałem. "N-niall?" - odezwałem się odlepiając się od niego. "Tak?" podniósł wzrok i po raz kolejny spojrzał w moje oczy. "Czy.. czy ty..." - trudno było mi to wymówić. Wziąłem głęboki dech. - Czy ty się we mnie zakochałeś?" spytałem jak najszybciej i ucieklem wzrokiem na podłogę. "T-t-tak, Zayn" - powiedział drżącym głosem Niall, a po chwili wziął gitarę i czym szybciej pobiegł do pokoju. "Nie Niall! Poczekaj"- krzyczałem, lecz moje słowa widocznie na niego nie działały. Pobiegłem za nim. Było za późno. Zamknął drzwi. Zacząłem pukac i prosić by otworzył, lecz na marne. Zrezygnowany i zmęczony, oparłem się o drzwi i zjechałem na dół. Zasnąłem.
Patrzyłem się w jego nieziemskie oczy. Nieziemskie... Znacie osobę na tym wielkim świecie, która ma tak śliczne, morskie oczęta ? No ja nie znam.. Znaczy znam. I jest nią blondyn który właśnie obok mnie siedzi. "Ale czego nie możesz ?" - spytałem nadal szeptem, by ta chwila nie utraciła magii. "Nie mogę tak dalej żyć" - odpowiedział, i pociągnął nosem. Opuścił głowę i znów próbował coś zagrać... Kolejne nie powodzenie. Teraz już nie wytrzymał. Położył się na łóżku, a z jego oczu wypłynęło więcej łez. Położyłem się obok, i oboje w ciszy, wpatrywaliśmy się w idealnie biały sufit. "Powiesz mi?" - spytałam, i odwróciłem głowę w jego stronę. "Co mam Ci powiedzieć?" -spytał, i znów uronił łzę. "Co się dzieje?". Nie dostałem odpowiedzi. "Do jasnej cholery Niall ! Daj sobie pomóc!" - nie wytrzymałem i podniosłem głos, zmieniając pozycje leżącą, do pozycji siedzącej."Wyjdź"- szepnął.Spojrzałem na niego z nidedowierzaniem. "Wyjdź" - powtórzył. Wstałem, wręcz z nienawiścią spojrzałem na blondyna, i wychodząc strzeliłem drzwiami. Zszedłem na dół, i jakby nigdy nic dołączyłem się do oglądania. Chłopaki tylko mnie zlustrowali. Wiedzieli, że teraz im nic nie powiem. Nie dopytywali się... Jedyne, co teraz potrzebowałem to spokoju.
Udałem się do swojego pokoju, biorąc moją MP3, siadłem na łóżku wraz z blokiem do rysowania i ołówkiem. Włożyłem słuchawki do uszu, i rozkoszowałem się powolnymi nutami. Po chwili, przypomniałem sobie, jakie śliczną muzykę robił Niall, przed wejściem do jego pokoju. Wiem że ten blondas coś skrywa, jednak nie wiem co. Męczyły mnie sumienie,ze podniosłem na niego głos. Przecież to mój najlepszy przyjaciel, a ja go ten sposób zraniłem. Te sumienie nie dały mi spokoju. Postanowiłem go przeprosić. Zwykłe słowo "przepraszam" tu nic nie zdziała. Zrzuciłem z siebie słuchawki i szybkim tempem zszedłem na dół do holu. Czym prędzej zasznurowałem buty, i wrzuciłem na siebie skórzaną kurtkę.
Powoli idąc stronę marketu, gdzie zamierzałem kupić czekoladki dla Niallera, natknałem się na dziewczynę. Siedziała na krawężniku cała zapłakana. Wiedziałem, że jeśli teraz jakiś foto reporter mnie zauważy będzie kiepsko, ale nie mogłem jej tak zostawić. Podszedłem, i siadłem obok. "Coś się stało?" - spytałem. Ona podniosła wzrok na mnie. "Zapamiętaj. Miłość wybaczy, przyjaźń - nie"- gdy to powiedziała, odbiegła ode mnie.Zostawiła mnie samego na chodniku. Chwilę później "otrząsnąłem" się po słowach dziewczyny i wstałem, udając się do sklepu. Gdy tylko wszedłem do środka, udałem się stoisko ze słodyczami. Przepatrując półki z bombonierkami, znalazłem, dużą, czerwoną. Czekoladki z wiśniami z alkoholem. "Idealne" - pomyślałem i udałem się do kasy. Zapłaciłem, i czym prędzej wracałem do domu.
Ściagnąłem kurtkę, rozsznurowałem buty. Przeszłem dalej. W salonie nikogo nie było, a jednak na stole leżała żółta karteczka samo przylepna. "Zayn, poszliśmy z chłopakami do salonu gier. Niall'a nie budziliśmy, bo śpi. Trzymaj się ! - Chłopcy;)". Teraz była idealna chwila by Go przeprosić. Stawiałem niepewnie stopy na kolejne schodki, aż znalazłem się na piętrze. Przeszedłem kawałek i stałem "twarzą w twarz" z drzwiami do pokoju niebieskookiego. Zapukałem. Cisza. Drugi raz. Znów odpowiedziała mi cisza. "Przeciez śpi!" - skarciłem się w myślach. Po cichu, uchyliłem drzwi, i ujżałem słodko śpiącego, niczym szczeniaczek, Niall'a. Usiadłem na skraju łóżka, i przyglądałem się mu. Niestety, w pewnej chwili nie zapanowałem nad sobą, i poprostu pogłaskałem go po policzku. Chłopak odrazu się zerwał. Spojrzał na mnie wzrokiem, pełnym żalu, odwrócił się na drugi bok, i znów próbował usnąć. "Niall, przepraszam" - szepnąłem. Nawet nie drgnał. "Wiem że zachowałem sie egoistycznie, ale chciałem Ci pomóc. Chłopcy tez myślą że coś jest nie tak. Prosze to dla Ciebie"- powiedziałem i podsunąłem blondynowi bombonierkę. Ten zmienił pozycje, na siedzącą, chwycił czekoladki, i rozpakował. Zanim jednak wział pierwszą, spytał się gestem czy ja chce. Zaprzeczyłem ,przecież one są dla niego. Chwycił jedną, i przyłożył do zgrabnych, malinowych ust. "Sztama?"- spytałem, gdy blondyn już jadł którąś czekoladkę z kolei. Przestałem je liczyć. Wolałem się wpatrywać w jego oczy, włosy... Nie powiedział nic, odłożył na bok czekoladki, i przytulił się do mnie. Byłem zaskoczony, jednak oddałem uścisk. Bad Boi Malik, czyli ja, wykorzystał sytuacje. Zacząłem go łaskotać, a blondyn jedynie miotał się na całym łożu.
Wszedłem do domu, i pierwsze co zrobiłem , poza rzuceniem "cześć" w stronę chłopaków, to wyjęcie z lodówki puszki Pepsi. Wróciłem z napojem do salonu, gdzie moi przyjaciele urządzili sobie maraton filmowy. Usiadłem na wolnym fotelu, popijając Pepsi, dołączyłem się do oglądania. Dopiero po paru minutach cos mnie tkneło. Czegoś brakowało... Ale czego ? Rozejrzałem się po pokoju. Dokładnie przyjrzałem chłopakom, a oni posłali mi dziwne spojrzenia. "Wszystko dobrze, Zayn?"- Wyrwał mnie z transu głos Liam. Kiwnąłem głową, zapewniając że jest O.K. Po chwili wróciłem do oglądania filmu.
-No tak ! - wrzasnąłem na cały pokój, i lekko uderzyłem się w czoło. -Gdzie Niall ? - spytałem reszty.
-Jak zwykle u siebie. - odpowiedział Harry... Ale.. "Jak zwykle" ?! Nie. Coś nie tak ! On zawsze siedział z nami, nabijając się z aktorów, lub tekstów. Już wiem czego mi brakowało. Jego śmiechu.
Odłożyłem napój na niską ławę, i udałem się na górę. Mijając któres drzwi z kolei, usłyszałem delikatne dżwieki gitary. Podeszłem do prostokąta zza którego wydobywała się muzyka. Delikatnie uchyliłem, nie wchodząc do środka.
Give me love like her
'Cause lately I've been waking up alone
Paint splattered teardrops on my shirt
Told you I'd let them go
And that I'll fight my corner
Maybe tonight I'll call ya
After my blood turns into alcohol
No I just wanna hold ya.
Give a little time to me, or burn this out
We'll play hide and seek to turn this around
And all I want is the taste that your lips allow
My, my, my, my, oh give me love
Przez chwilę myślałam, że to gra anioł. Tak. ten głos i ta muzyka były jak grane przez anioła. Dopiero teraz odwazyłem się zapukać. Nikt nie odpowiedział. Powtórzyłem czynność, lecz zero reakcji. Lekko zmartwiony wszedłem do środka. Tyłem do drzwi, na brzegu łóżka, w dodatku bez koszulki, siedział mój bliski przyjaciel. Chyba był najblizszy mojemu sercu z całego zespołu. Podszedłem, i dosiadłem sie do blondyna. Nie raczył mnie krótkim spojrzeniem. Dalej był zapatrzony w lekko poruszającą się firankę, pod wpływem wiatru. "Wszystko dobrze ?" - spytałem po chwili ciszy, która nie była krępująca. Wręcz przeciwnie. Napawaliśmy się nią. "Mhmm." - mruknął i znów zaczął coś brzdąkac na gitarze. Nie było to już ładne dżwieki przyjemne dla ucha, a wręcz przeciwnie. Przeklnął pod nosem. "Coś jest nie tak Nialler" - powiedziałem głośniej."Wszystko okey" powiedział, i znów spróbował coś zagrac, ale próba nie przyniosła pozytywnych efektów. "Nie mogę"- szepnął a z jego oka spłyeła łza, którą pod wpływem impulsu deliktanie starłem. Wtedy podniósł swoje śliczne, morskie ślipia, i spojrzał na mnie.